R&D
Od składnika do gotowej formulacji. UMW i UPWr tworzą wspólne zaplecze R&D dla producentów suplementów
Zdjęcie wygenerowane przy użyciu Magnific Al
UMW i UPWr uruchamiają wspólny model R&D, w którym producent może zlecić nie tylko pojedyncze badanie, ale cały ciąg prac nad nowym suplementem – od oceny surowca, przez formulację i dobór procesu, po badania trwałości, właściwości biologicznych i przygotowanie dokumentacji. Dla polskiego rynku jest to ciekawy sygnał, bo rozwój suplementów coraz wyraźniej przesuwa się od prostego „doboru składników” w stronę budowania produktu na podstawie danych dotyczących jakości, stabilności i bezpieczeństwa gotowej formulacji.
22 października 2026 r. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu poinformował o podpisaniu z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu umowy dotyczącej wspólnego świadczenia usług badawczo-rozwojowych. Oferta została skierowana m.in. do producentów suplementów diety, żywności funkcjonalnej oraz żywności specjalnego przeznaczenia medycznego. Uczelnie chcą połączyć kompetencje z zakresu medycyny, farmacji i nauk o zdrowiu z technologią żywności, żywieniem i naukami biologicznymi.
Na pierwszy rzut oka można potraktować to jako kolejną umowę między uczelniami. Dla producentów interesujący jest jednak zakres deklarowanych usług. Współpraca nie kończy się na oznaczeniu składu albo pojedynczej analizie laboratoryjnej. Ma obejmować cały ciąg rozwoju produktu: od wyboru lub pozyskania interesującego składnika, przez przygotowanie prototypu, formulację i dobór procesu technologicznego, po badania oraz interpretację uzyskanych wyników.
Nowy składnik to dopiero początek pracy
W sektorze suplementów nowość bardzo często zaczyna się od surowca. Dostawca prezentuje ekstrakt, szczep probiotyczny, nową formę minerału albo składnik o interesującym profilu biologicznym. Dla R&D pojawia się wtedy pokusa, aby najważniejsze pytanie sprowadzić do dawki i kosztu.
W rzeczywistości lista problemów jest znacznie dłuższa.
Trzeba ustalić, jak składnik zachowa się w konkretnej formulacji, czy zachowa swoje właściwości podczas mieszania, granulacji, tabletkowania, rozlewu albo suszenia, jak będzie reagował z innymi komponentami i czy jego deklarowana aktywność pozostanie stabilna w czasie przechowywania.
Właśnie na taką logikę wskazuje oferta UMW i UPWr. Uczelnie podkreślają, że przed przygotowaniem finalnej receptury trzeba rozstrzygnąć m.in. sposób pozyskania składnika, jego postać oraz zachowanie podczas przetwarzania i przechowywania.
To dobrze wpisuje się w to, co obserwujemy już w bardziej zaawansowanych projektach suplementowych. Na portalu wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że sama obecność aktywnego składnika nie gwarantuje stabilności ani powtarzalności gotowego produktu. W materiale o praktyce R&D dla tabletek, kapsułek i proszków opisywaliśmy, jak formulacja musi zostać przygotowana do realnych warunków skali produkcyjnej, a nie tylko do udanego prototypu laboratoryjnego. Tabletki, kapsułki i proszki w praktyce R&D – jak przygotować formulację do skali produkcyjnej
UMW ma oceniać nie tylko skład, ale również aktywność biologiczną
Jednym z ciekawszych elementów oferty jest część biologiczna.
UMW deklaruje możliwość badania aktywności składników oraz prototypów produktów, analizowania mechanizmów ich działania i oceny wpływu na żywotność oraz funkcjonowanie komórek w określonych warunkach laboratoryjnych. Oferta obejmuje również analizę składu, ocenę potencjału alergizującego i badania probiotyków.
Z punktu widzenia producenta ważniejsze od samego katalogu metod jest jednak podejście do interpretacji danych.
Uczelnia wyraźnie zaznacza, że obiecujący wynik in vitro nie oznacza jeszcze potwierdzonej korzyści zdrowotnej u człowieka. Takie badanie może wskazać kierunek dalszych prac, wesprzeć ocenę bezpieczeństwa albo pomóc wybrać wariant produktu, ale nie daje automatycznie podstawy do dowolnego claimu.
To szczególnie istotne w branży suplementów, gdzie granica pomiędzy wartościowym dowodem mechanistycznym a nadmierną interpretacją wyniku bywa bardzo cienka.
Gotowa formulacja coraz częściej potrzebuje własnych danych
Przez lata część rynku budowała produkty przede wszystkim wokół dokumentacji pojedynczego składnika. Jeżeli ekstrakt albo szczep miał odpowiednie publikacje, zakładano, że produkt zawierający ten składnik automatycznie dziedziczy całą jego historię naukową.
Tymczasem gotowa formulacja jest nowym układem.
Składniki mogą oddziaływać na siebie, zmieniać rozpuszczalność, stabilność, profil sensoryczny albo dostępność. Proces może dodatkowo wpływać na ich strukturę i aktywność.
Dlatego coraz większego znaczenia nabiera badanie rzeczywistego produktu, a nie wyłącznie kopiowanie danych z dokumentacji surowca. Pisaliśmy o tym wcześniej w materiale dotyczącym rosnącej presji na walidację gotowych formulacji suplementów. Suplementy diety pod presją dowodów. Branża rozwija modele walidacji gotowych formulacji
Wspólna oferta UMW i UPWr wpisuje się właśnie w ten model: producent może zacząć od substancji, ale badania mają prowadzić dalej – do prototypu i finalnego produktu.
Stabilność nie jest testem wykonywanym dopiero na końcu projektu
UPWr wnosi do współpracy kompetencje w zakresie formulacji, technologii żywności i badań trwałości. Z komunikatu uczelni wynika, że opracowanie receptury ma być powiązane z doborem procesu produkcji oraz oceną tego, jak składniki zachowują się w gotowym produkcie podczas przechowywania.
To ważne, bo w praktyce stabilność często jest traktowana jako etap wykonywany dopiero wtedy, gdy produkt jest już właściwie zaprojektowany.
Tymczasem bardzo często właśnie stability pokazuje, że wcześniejsze założenia były błędne.
Aktywny składnik może degradować, kapsułka może zmieniać właściwości, proszek może zbrylać się, produkt płynny może tracić jednorodność, a sensoryka może pogarszać się znacznie wcześniej niż wynikałoby z deklarowanego shelf life.
Dlatego w bardziej dojrzałym podejściu badania trwałości nie są wyłącznie formalnym potwierdzeniem daty minimalnej trwałości. Są narzędziem do podejmowania decyzji formulacyjnych.
Producent może zlecić pojedyncze badanie albo cały projekt R&D
Model współpracy ma być elastyczny. Firma może zlecić pojedynczą analizę albo szerszy projekt obejmujący kilka etapów rozwoju produktu. Zakres prac i podział odpowiedzialności pomiędzy uczelniami mają być ustalane indywidualnie dla każdego przedsięwzięcia.
To interesujące zwłaszcza dla mniejszych producentów i właścicieli marek, którzy nie posiadają własnego rozbudowanego zaplecza analitycznego lub biologicznego.
W praktyce część firm ma bardzo dobre kompetencje technologiczne i produkcyjne, ale brakuje im laboratoriów pozwalających prowadzić bardziej zaawansowane badania mechanistyczne czy oceniać aktywność biologiczną.
Z kolei zespoły naukowe często dysponują takimi metodami, ale nie zawsze rozumieją ograniczenia wynikające ze skali produkcyjnej.
Połączenie obu perspektyw może mieć sens właśnie wtedy, gdy projekt jest prowadzony od początku wspólnie.
Pomoc przy materiałach dla EFSA – ważna, ale nie oznacza automatycznego claimu
UMW deklaruje również wsparcie w opracowaniu dokumentacji naukowej oraz przygotowywaniu materiałów dla Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności.
Ten fragment wymaga jednak odpowiedniej interpretacji.
Pomoc w przygotowaniu materiałów dla EFSA nie oznacza, że każdy produkt będzie wymagał procedury przed EFSA ani że wykonanie badań automatycznie prowadzi do akceptacji oświadczenia zdrowotnego.
Może natomiast mieć znaczenie w projektach dotyczących nowych składników, bezpieczeństwa, novel food, określonych ocen naukowych czy przygotowywania pakietów dowodowych w bardziej zaawansowanych przedsięwzięciach.
Z punktu widzenia rynku najważniejsze jest więc nie samo hasło „EFSA”, lecz rozwijanie kompetencji pozwalających producentom tworzyć dokumentację, która wykracza poza podstawową specyfikację surowca i certyfikat analizy.
Polska branża suplementów potrzebuje coraz więcej kompetencji na styku technologii i nauki
Rynek dojrzewa.
Dla wielu producentów przewaga nie będzie już wynikała wyłącznie z szybkości wypuszczania kolejnych wariantów magnezu, probiotyku czy adaptogenu. Coraz większe znaczenie będzie miało to, czy firma potrafi wykazać stabilność produktu, powtarzalność procesu, bezpieczeństwo i sens biologiczny zastosowanej formulacji.
Współpraca UMW i UPWr jest ciekawa właśnie dlatego, że próbuje połączyć te elementy w jednym modelu usługowym.
Nie jest to jeszcze „centrum produkcji suplementów”. Uczelnie nie ogłosiły uruchomienia zakładu ani przemysłowej linii. To zaplecze R&D, które ma pomóc producentom podejmować lepsze decyzje przed wdrożeniem produktu do seryjnego wytwarzania.
I właśnie na tym etapie jego wartość może być największa.
Opracowano na podstawie:
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, 22 października 2026 r. – „UMW i UPWr wspierają innowacje w żywności”
Oficjalny komunikat UMW o wspólnej ofercie R&D